11.2.11

Lee

Tak trudno pogodzić się z taką stratą. Tak trudno uwierzyć, że to już rok. Dokładnie dziś, 11 lutego mija pierwsza rocznica śmierci genialnego wizjonera, niesamowitego człowieka i rewolucjonisty mody Lee Alexandra McQueen'a.
Osoba genialna w każdym calu, niewahająca się niczego. Uwolnił ten cały "modowy światek" z monotonii stosując formy, których nikt wcześniej nie odważył się wykorzystywać. Dzięki niemu zwykłe pokazy stały się zjawiskiem, wielkim show, którego nikt nie był w stanie sobie wyobrazić, a projekty sztuką, wielką sztuką przepełnione dramatyzmem, smutkiem i romantyzmem tak charakterystycznym dla samego McQueen'a. Jednak prócz zapierających dech w piersiach pomysłach nadal pozostawał zwykłym, wrażliwym i nieśmiałym. Niesamowicie kochał swoją matkę, która zawsze go wspierała, akceptowała, pocieszała. I to właśnie po jej śmierci zdecydował odebrać sobie życie.
Nigdy nie poznamy już jego wizji, nie będziemy zachwycać się jego show i projektami. Miał wybór, postanowił odejść od nas. Teraz może by tego żałował, ale czasu nie da się cofnąć. Mimo to zapamiętamy go jak najlepiej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz